sobota, 9 marca 2013
- Puk, puk! - zapukała Ape.
- Przepraszamy, ale szukamy schronienia. Zbiera się na deszcz.- powiedziała Savana z niesmakiem.
- Zapraszam, zapraszam - odpowiedziała kobieta, a jej koścista ręka, ozdobiona masą pierścionków, otworzyła drzwi. Przyjaciółki ujrzały drobną postać w podeszłym wieku, z krótkimi opadającymi na czoło włosami, która najwyraźniej była miłośnikiem błyskotek. Jej ciepły głos, dodał im otuchy, jednak były lekko zdziwione. Weszły do środka. Domek miał szalony wystrój. Wszędzie było pełno kolorów i nieładu. Wydawało im się, że owa pani, nie przywiązuje szczególnej uwagi do porządku.
- Skąd przybywacie moje drogie? - zagadnęła.
- Właściwie...- April i Savana popatrzyły na siebie pytająco. - Byłyśmy na szkolnej wycieczce i zdarzył się nieprzyjemny incydent.
- Czy on miał coś wspólnego z roztworami chemicznymi?
- Tak...- Savana poczęła oglądać swoje ręce, w poszukiwaniu tajemniczej mazi. Uśmiechała się przy tym z zakłopotaniem. - Skąd pani wie? - była zaskoczona.
- Może zaczne od ...aaa już wiem. Jestem Garcia, tutejsza szamanka i wróżbitka. To co teraz usłyszycie, może wydawać wam się dziwne i wyssane z palca, jednak to szczera prawda...Delia, o której już wspomniałam jest naszą wróżką. To ona włada całą magiczną częścią naszej krainy. Ona przygotowywuje lecznicze napoje, ona przepowiada przyszłość, a najważniejsze, że ona ułożyła przepowiednie, od której wypełnienia zależą nasze losy. Wy moje drogie, jesteście jej częścią. Musicie udać się do Deli, ona wyjaśni wam reszte.- powiedziała jednym tchem Garcia.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz