piątek, 8 marca 2013

   


 Rozdział 1 części 1

,,  ŚLADY PRZESZŁOŚCI  "



 - Oto zamek Karo!- Pan Foster nie mógł powstrzymać zachwytu.
 - Jaki piękny- wykrzyknęła April.
 Stali przed wielką budowlą pochodzącą z XVII wieku. Cała była z marmuru.    Szczególną uwagę przykuwały cztery wysokie wieże, każda wskazująca inny kierunek świata.
 -Wchodzimy do środka! Ruchy moi drodzy! - zarządził nauczyciel. Szkolna wycieczka podążyła za nim.
 - A kiedy będą sklepy?- April Joyce wykrzywiła twarz w grymasie. Ta szesnastoletnia ruda dziewczyna o ciemnych oczach,uwielbia zakupy i jest wegetarianką. Wybuchowa i szalona zarazem dziewczyna, ma wielu przyjaciół, ale brak jej chłopaka. Według niej, jeszcze nie spotkała ,,tego jedynego''. Tyle może na razie wystarczy.
 - April, nie marudź, tylko podziwiaj! To wspaniały zamek! - nauczyciel był oburzony pytaniem. Wtedy nadszedł długo oczekiwany przewodnik.
- Proszę za mną! - nagle rozległ się tupot i szuranie.
- Wszyscy w komplecie! Świetnie, zaczynamy!
 Podążyli szerokim korytarzem w głąb zamku. Było tam mnóstwo drzwi. Kolorowe , drewniane , z różnymi zdobieniami. Jakby każda drzwi prowadził do całkiem innego świata .
- Oto komnata króla! - rozległ się baryton prowadzącego. Wtem Mike - chłopak z klasy - roześmiał się głośno.
- Ale numer! Większa od mojego pokoju! - rechotał.
- Uspokój się młody człowieku i daj dojść do słowa przewodnikowi! - Pan Foster natychmiast zareagował.
 Przewodnik rozpoczął opowiadanie:
- Następna komnata należała do wróżki. Niestety, nikt nie chciał uwierzyć królowi w te bzdury o magi w zamku. Ja sam nie wierzę... Jego poddani mieli go za szaleńca. W tej właśnie komnacie przyrządzano ,,magiczne'' eliksiry. Nie wiadomo do czego służyły i jaka była ich historia, gdyż król nikomu nigdy nie pokazał tej komnaty. To była tajemnica jego i tej wróżki. Jak jej tam ... A! Delia.  Podobno nadal magia unosi się tu w powietrzu, ale to tylko bajka.
April podeszła do swojej przyjaciółki , Savany Grey . Bawiło ją to co właśnie usłyszała , a zarazem poczuła dreszcze na plecach . 
- Savana , dziwnie się czuję . Za ile odjeżdżamy ? 
Savana byłą sprytną , ciemną blondynką , uwielbiającą dobrze wyglądać i nosić ubrania największych projektantów mody .                        
- Emm... - Savana spojrzała na swój wysadzany kryształkami zegarek od Diora .- Za niecałe pół godziny autobus powinien odjechać z parkingu . A co ? 
 - Nie , nic . Widzisz gdzieś Mike'a ? Wisi mi pięc funtów .
Savana rozejrzała się dookoła . 
- Nie. Pewnie poszedł do kafeterii za rogiem po tym jak pan Foster go przegonił. Albo ugania się za jakąś dziewczyną . Wiesz jak to z nim ..
-Pewnie tak.To nawijanie przewodnika trochę mnie znudziło . Może pójdziemy do kafeterii ?
- Dobrze , muszę sobie kupić jeszcze jedną kawę . W nocy nie mogłam zasnąć . Bardzo bolało mnie tutaj - wskazała na miejsce pomiędzy szyją a obojczykiem - To cholerne znamię . Nie wiem dlaczego tak boli .
- Jak przyjedziemy , musisz iśc do lekarza .   



                                                                           Ciąg dalszy nastąpi ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz